Tasmania - bardziej na południu jest już tylko biegun (2003) część II

05:41 dominika 0 Komentarze




Cuda natury

Po dotarciu do kempingu Derwent Bridge, rozbiliśmy wieczorem namiot (staliśmy się mistrzami rozkładania namiotu po ciemku!) i poszliśmy spać. Nie przewidzieliśmy, że w nocy będzie 5 stopni, brrrrr.... Następnego dnia wybraliśmy jednodniowy trek (Mt Rufus - Platypus Bay - Shadow Lake) i ruszyliśmy w trasę. Nie da się opisać piękna dzikiej przyrody w tym parku, papugi i inne egzotyczne ptaki, splątane korzenie ogromnych drzew, piękne, spowite mgłą jeziora, zresztą zobaczcie sami:



















































Diuny i Wild wild west

Na zachodzie znowu poczuliśmy się jak nad Bałtykiem, urzekły nas diuny Henty Dunes, niestety pogoda nam nie dopisywała...

Mijane po drodze miasteczko Queenstown z pozoru wyglądało na opuszczone, dopiero po bliższych oględzinach można było dostrzec przemykających się nielicznych mieszkańców, łypiących na nas z zaciekawieniem. Miejsce sprawiało wrażenie miasteczka iście z amerykańskiego westernu, brakowało tylko bójki kowbojów pod saloonem :)


"Będziemy spać na plaży, będzie romantycznie"

Jadąc na zachód po południu, nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że jedziemy na koniec świata. Niesamowicie żółte słońce, które było już nisko nad horyzontem oślepiało nas, nadając całej okolicy niesamowicie pomarańczowy poblask.


Kiedy dotarliśmy na nasz "romantyczny" camping na plaży w Trial Harbour, wysłałam Bartka na górę, żeby upamiętnił to niezwykłe miejsce. Spojrzeliśmy na mapę dla pewności i dopiero wtedy zauważyliśmy, że przy brzegu zaznaczone całe mnóstwo wraków statków. Chmury wyciągały po nas swe rozczapierzone szpony, wiatr targał namiotem, a fale złowieszczo rozbijały się o skały. Było tak romantycznie, że aż nie do zniesienia. Poszłam spać do samochodu, a Bartek wkrótce dołączył pod pretekstem, że musi mnie pilnować :)


Następnego dnia musieliśmy już pędzić w stronę Launceston, nasz wakacje dobiegły końca. Zdecydowanie Tasmania jest najpiękniejszym i najdzikszym miejscem, jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy!

0 komentarze:

Masz pytanie? Napisz!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Adelajda Al Hoceima Alcatraz Alice Springs aligatory Ameryka Anglia Aragac Arizona Armenia Australia Bacalar bagna baleal Bali Baltics Bałtów Big Sur Bolsover Castle Borneo Brevard Zoo Bristol Bułgaria Cairns Calakmul California Cambridge Cancun castle cejlon Celestun cenoty ceylon Chęciny Chichen Itza Christ Church Coba Cocoa Beach Cracow Cromer Darwin Death Valley Disneyland Dolina Krzemowa Dolina Śmierci Dublin Erywań Estonia Everglades Facebook featured Fez flamingi Floryda foki Francja Genewa Gibraltar Google Grand Canyon Grenada Gruyères Guiness herbata Hikkaduwa Hiszpania Howth Ireland Irish Whiskey Irlandia Janowiec Jermuk Jukatan Kalifornia Kandy Kazimierz Kennedy Space Center kieleckie Kosgoda Kraków Krzemionki Krzyżtopór Lavenham Legoland Liguria Lincoln Little Adam's Peak lizbona Loch Ness Londyn Magnuszew majówka Malaga Malahide Malezja Maroko Meknes Meksyk Melilla Merida Miami Mirissa narty Neuchâtel Nevada New York nine arch bridge Noravank Norwich Nottingham Nowy Jork obidos ocean Opatów oporto Orlando Palenque Paryż pidurangala plaża Plovdiv Podróżuj z dziećmi Poland Polska porto Portree portugal portugalia pustynia rejs Roberto Barrios ruiny Sac Actun San Francisco Seaworld Sewan Siesta Key Słoneczny Brzeg słonie snorkelling Space Coast srilanka St.Michan's St.Patrick's Stonehedge surfing Sydney Szefszawan Szkocja Szwajcaria Święty Krzyż tanie loty tanie podróżowanie Tasmania Tatev udawalawe UK USA Uxmal Valladolid wakacje Warna weekend Wielki Kanion Włochy wodospad wyspa Skye zamki żółwie