Maroko - z cyklu porady praktyczne (2013)

05:30 dominika 0 Komentarze


























Czyli jak nie dać zrobić w konia ( a może osła??)

Jak wiadomo, w Maroko czujność turystyczną trzeba mieć wysoką - o tym każdy wie. Problem polega na tym, że miejscowi czujni są jeszcze bardziej. Nieważne ile utargujesz, i tak sprzedawca będzie górą... Należy się do tej myśli przyzwyczaić i traktować jako daninę za możliwość zwiedzania ich pięknego kraju.
A tak na poważnie: zaczynaj przynajmniej od połowy podanej ceny, jak nie mniej, odchodź jak nie chcą negocjować.

Nikt za darmo Ci tam nie pomoże. Jeśli przyjmiesz czyjąś pomoc - licz się z opłatą.

Podróżuj zwykłymi autokarami. Te droższe wcale nie są dużo lepsze, a będziesz bliżej miejscowego folkoru.

Stołuj się w zwykłych barkach z plastikowymi krzesłami. To, że usiądziesz w knajpie z obrusem wcale nie zagwarantuje, że jedzenie będzie lepsze, czy higieniczniej przygotowane. A najlepszą potrawą, jaką tam jedliśmy, była sterta smażonych rybek, podana na papierze w barku przy zapyziałej wiosce rybackiej, której nazwy nawet nie znaliśmy :)



Co warto a co niewarto...

Podsumowując: nam najbardziej podobała się natura: pustynia, góry Rif w Szefszawanie, przejazd przez Góry Atlas, miasta nas zdecydowanie męczyły i żadne zabytki nie były warte ciągłego mówienia natrętom: Non, merci.

Ubiór, czyli co każda kobieta wiedzieć powinna

Dla Marokańczyków dekolt zaczyna się już od dołeczka w szyi, a kostki są jednym z bardziej seksownych części ciała kobiety. Także weź bezkształtne tuniki zapinane pod szyję, długie spodnie lub spódnicę.
Moim zdaniem chustka na głowie to przesada, w końcu każdy widzi, że muzłumanami nie jesteśmy. I anegdota: idziemy przez medynę w Fezie i nagle z bocznej uliczki wychodzą dwie roznegliżowane Hiszpanki. Krótkie spódniczki, bluzki na ramiączkach. Szepczemy do siebie: "Za nimi! Nikt nas nie będzie zaczepiał!" I rzeczywiście, tyle propozycji seksualnych, ile się dziewczyny nasłuchały, łącznie z ciągnięciem ich za rękę do wnętrza sklepów, to chyba im do końca życia wystarczy... A my? Dodam tylko, że to było jedyne przejście przez medynę w Fezie, kiedy ani razu nie musieliśmy mruknąć: Non, merci! :)

0 komentarze:

Masz pytanie? Napisz!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Etykiety

Adelajda Al Hoceima Alcatraz Alice Springs aligatory Ameryka Anglia Aragac Arizona Armenia Australia Bacalar bagna baleal Bali Baltics Bałtów Big Sur Bolsover Castle Borneo Brevard Zoo Bristol Bułgaria Cairns Calakmul California Cambridge Cancun castle cejlon Celestun cenoty ceylon Chęciny Chichen Itza Christ Church Coba Cocoa Beach Cracow Cromer Darwin Death Valley Disneyland Dolina Krzemowa Dolina Śmierci Dublin Erywań Estonia Everglades Facebook featured Fez flamingi Floryda foki Francja Genewa Gibraltar Google Grand Canyon Grenada Gruyères Guiness herbata Hikkaduwa Hiszpania Howth Ireland Irish Whiskey Irlandia Janowiec Jermuk Jukatan Kalifornia Kandy Kazimierz Kennedy Space Center kieleckie Kosgoda Kraków Krzemionki Krzyżtopór Lavenham Legoland Liguria Lincoln Little Adam's Peak lizbona Loch Ness Londyn Magnuszew majówka Malaga Malahide Malezja Maroko Meknes Meksyk Melilla Merida Miami Mirissa narty Neuchâtel Nevada New York nine arch bridge Noravank Norwich Nottingham Nowy Jork obidos ocean Opatów oporto Orlando Palenque Paryż pidurangala plaża Plovdiv Podróżuj z dziećmi Poland Polska porto Portree portugal portugalia pustynia rejs Roberto Barrios ruiny Sac Actun San Francisco Seaworld Sewan Siesta Key Słoneczny Brzeg słonie snorkelling Space Coast srilanka St.Michan's St.Patrick's Stonehedge surfing Sydney Szefszawan Szkocja Szwajcaria Święty Krzyż tanie loty tanie podróżowanie Tasmania Tatev udawalawe UK USA Uxmal Valladolid wakacje Warna weekend Wielki Kanion Włochy wodospad wyspa Skye zamki żółwie